Naszym corocznym zwyczajem. W ostatnim tygodniu roku szkolnego – już po wystawieniu ocen. Ruszyliśmy ku pierwszej wspólnej wakacyjnej przygodzie.
Tym razem jako cel naszej podróży obraliśmy Góry Stołowe. Naszym domem i bazą wypadową na ten tydzień stały się domki letniskowe nad Zalewem w Radkowie.
Trzy domki = trzy zamieszkujące je ekipy – domek chłopców pod czujnym okiem Pana Arka, domek młodszych dziewcząt pod opieką s. Emilii i domek starszych dziewcząt pod bacznym okiem s. Dyrektor i s. Franciszki. 
 
Siostra Emilia, która tym razem robiła za głównego przewodnika naszych wędrówek zaplanowała nam wiele ciekawych wycieczek już od pierwszego dnia. Zaraz po przyjeździe i obiedzie w domu Sióstr Terezjanek w Ścinawce Dolnej ruszyliśmy do Kopalni węgla w Nowej Rudzie. Zwiedzanie kopalnianych, ciemnych i wąskich korytarzy było dla niektórych z nas nie lada wyzwaniem. Szczególnie dla tych osób, które zaczepiał kopalniany duszek.
 
Naszą górską wędrówkę rozpoczęliśmy od zdobycia najwyższego szczytu Gór Stołowych Szczelińca Wielkiego. Malownicza trasa na szczyt wiodła przez Wodospad Pośna. Podczas drogi dowiedzieliśmy się różnych ciekawostek i poznaliśmy legendy o Liczyrzepie – Duchu Gór Stołowych. Wieczorem dzień zakończyliśmy ogniskiem z kiełbaskami.
 
Po zapoznaniu się z widokami polskich Gór Stołowych postanowiliśmy ruszyć na podbój skalnego miasta w Czeskim Adrspach. Dużo schodów! I w górę i w dół… przesmyki, szczeliny, strumyki, wodospady i przeprawa łódką po górskim jeziorze. Wieczór spędziliśmy u Matki Bożej Wambierzyckiej Królowej Rodzin. Podczas Niedzielnej Eucharystii polecaliśmy Maryi nasze rodziny prosząc o łaski potrzebne szczególnie naszym rodzicom.
 
Wypoczęci po dobrze przespanej nocy, rozciągnięci podczas porannej gimnastyki i pełni energii po pysznym śniadaniu ruszyliśmy zmierzyć się z nurtem Nysy Kłodzkiej. Podczas bardzkiego spływu pontonami towarzyszył nam cały wachlarz emocji. Od zaciekawienia jak sobie poradzimy, przez radość i rozbawienie kiedy ze śpiewem na ustach płynęliśmy spokojnie z nurtem rzeki oraz poruszenie i determinację gdy trzeba było opanować zwroty na zakrętach przy bardziej wartkim nurcie, po zniechęcenie, znużenie kiedy po raz kolejny ponton osiadał na mieliźnie czy wpływał w krzaki. Wieczorem uczestniczyliśmy w Mszy Świętej w Bazylice Matki Bożej Strażniczki Wiary w Bardzie. Trud kilkugodzinnego wiosłowania i słonecznej spiekoty wynagrodziła nam wieczorna kąpiel w zalewie i ognisko z kiełbaskami.
 
Po tych atrakcjach czekała na nas jeszcze jedna niespodzianka, która wymagała przeniesienia naszego małego obozu do innej kwatery. Zapakowaliśmy się w busa i ruszyliśmy w dalszą drogę. Jeszcze krótki postój u Sióstr w Ścinawce – mogliśmy poznać podopiecznych sióstr i zobaczyć jak mieszkają i jak wygląda ich szkoła, a także pohasać na placu zabaw. Po szybkim obiedzie ruszyliśmy w dalszą drogę. Bus dowiózł nas do małej miejscowości Grodzisko. Zdziwieni nieco, zastanawiając się po co my tu przyjechaliśmy, w sam środek jakichś pól. Rozlokowaliśmy się w pokojach Schroniska i czym prędzej zasiedliśmy przed telewizorem żeby kibicować naszym piłkarzom w ich pierwszym meczu Mistrzostw Świata. Po kolacji, kiedy emocje opadły dowiedzieliśmy się dlaczego musieliśmy zmienić miejsce noclegu…
 
Niespodzianką i zarazem atrakcją naszej wyprawy był dzień spędzony w parku rozrywki Energylandia w Zatorze. Każdy, od najmłodszego do najstarszego znalazł coś dla siebie. Był to dzień pełen śmiechu i radosnego krzyku z powodu mocy wrażeń na różnorodnych karuzelach, kolejkach górskich, rollercosterach i wodnych pontonach. Oczywiście dużą atrakcją były także baseny i wszelkiego rodzaju, długości i formy zjeżdżalnie.
 
W dniu powrotu złożyliśmy krótką wizytę w sercu – głównym biurze Kilometrów Dobra na Krakowskim Starym Rynku. Dzieciaki miały możliwość spotkania się i porozmawiania z głównymi koordynatorami całej Kampanii. Niezwykłą frajdą, jak wisienka na torcie, stało się spotkanie ze Smokiem Wawelskim i spacer starymi, pod wawelskimi uliczkami. Po wysłuchaniu o 12:00 Hejnału z Wierzy Kościoła Mariackiego ruszyliśmy na dworzec kolejowy i do pociągu, którym szczęśliwie wróciliśmy do domu, by następnego dnia z uśmiechami na twarzach pójść do szkoły po świadectwa i zacząć oficjalnie wakacje.
 
s. Franciszka CST